Jeszcze niedawno rozmowa o opakowaniu miodu kończyła się na jednym zdaniu: ma być słoik, ma być nakrętka, ma być etykieta. Dziś to zdecydowanie za mało. Opakowanie stało się równorzędnym elementem produktu, bo wpływa na to, jak miód jest postrzegany, jak się go używa, jak się go transportuje i jaką ma „cenę” dla środowiska. Co więcej, opakowanie coraz częściej jest pierwszą informacją o marce. Zanim konsument pozna smak, zanim przeczyta skład, zanim zapyta o pochodzenie, widzi formę, kolor, materiał i sposób komunikacji. W tej jednej chwili podejmuje decyzję: sięgnę po ten miód albo przejdę obok.
Zmienia się również kontekst zakupowy. Miód kupujemy nie tylko na targu czy w sklepie osiedlowym, ale też w e-commerce, w paczkomatach, w zestawach prezentowych, w kanałach premium, w HORECA, a nawet w formatach „on the go”. To wymusza nowe wymagania. W domu opakowanie ma być wygodne, szczelne i estetyczne na blacie. W gastronomii liczy się higiena, szybkość serwisu, precyzja dozowania i powtarzalność. W sprzedaży online kluczowe są odporność na uszkodzenia, mniejsza masa oraz ograniczenie ryzyka wycieku.
Do tego dochodzi presja zrównoważonego rozwoju, czyli rosnące oczekiwanie, że opakowanie będzie lżejsze, mniej emisyjne i łatwiejsze do recyklingu.
Najciekawsze jest to, że przyszłość opakowań miodu nie sprowadza się do jednego zwycięskiego formatu. Zamiast rewolucji „słoik znika”, obserwujemy mądrą ewolucję: szkło trzyma pozycję tam, gdzie liczy się wizerunek i neutralność, a elastyczne formy wchodzą tam, gdzie ważna jest logistyka i wygoda. Do tego pojawia się trzeci nurt: rozwiązania, które łączą produkt z opakowaniem w sposób niemal „naturalny”, jak comb honey, gdzie plaster sam staje się częścią doświadczenia. W efekcie opakowanie miodu przestaje być tylko pojemnikiem. Staje się narzędziem sprzedaży, komunikacji, zaufania i odpowiedzialności.
Szkło to wciąż najbardziej rozpoznawalny materiał w świecie miodu. Trudno się dziwić. Przez lata budowało skojarzenia z tradycją, czystością i produktem rzemieślniczym. W wielu kategoriach żywności szkło funkcjonuje jako znak jakości: „to jest prawdziwe, nieskomplikowane, bezpieczne”. Dla miodu jest to szczególnie ważne, bo miód sam w sobie bywa postrzegany jako produkt naturalny, delikatny, wręcz ceremonialny. Słoik staje się więc nie tylko opakowaniem, ale częścią rytuału: odkręcenie nakrętki, zapach, widok koloru, powolne nabieranie.
Jeśli spojrzeć na szkło z perspektywy lat 2025–2035, widać jednak zarówno mocne, jak i słabsze strony. Największa przewaga szkła to neutralność sensoryczna. Dobrze dobrane szkło nie wnosi zapachu, nie zmienia smaku, nie wpływa na aromat. To w miodzie kluczowe, bo miód ma swoje niuanse: kwiatowość, ziołowość, nuty żywiczne, karmelowe, czasem lekko owocowe. Konsument premium chce mieć pewność, że „w środku jest miód i tylko miód”, bez obaw o przenikanie zapachów czy posmaków. Drugi aspekt to wizerunek.
Słoik jest czytelny i „uczciwy”: pozwala zobaczyć produkt. W czasach, gdy zaufanie do deklaracji na etykiecie jest różne, możliwość oceny barwy, klarowności czy krystalizacji działa na korzyść.
Szkło ma też atut w obszarze recyklingu, bo jest materiałem znanym i powszechnie akceptowanym w systemach segregacji. Konsument rozumie, co ma zrobić ze słoikiem, a sama idea „szkło wraca do obiegu” jest łatwa do opowiedzenia. Co istotne, w wielu domach słoiki nie kończą od razu w pojemniku. Są ponownie używane. I to jest jedna z najbardziej praktycznych form ograniczania odpadów: ponowne wykorzystanie opakowania bez dodatkowej obróbki. Dla części marek to nawet element narracji: słoik po miodzie może stać się pojemnikiem na przyprawy, granolę, herbatę albo być zwrócony w systemie depozytowym, jeśli producent taki oferuje.
Z drugiej strony, szkło jest ciężkie. A ciężar to nie tylko kwestia „nieporęczne”. Waga przekłada się na emisje w transporcie, na koszty logistyczne, na bezpieczeństwo w łańcuchu dostaw i na komfort klienta. W kanale online każdy dodatkowy kilogram oznacza wyższy koszt wysyłki i większe ryzyko uszkodzenia. Szkło jest też kruche. Nawet jeśli słoik jest solidny, w praktyce wystarczy jedno uderzenie w sortowni lub niefortunny upadek, aby pojawiło się pęknięcie, a wtedy produkt staje się odpadem, często trudnym do uratowania.
W latach 2025–2035 przyszłość szkła będzie więc polegała raczej na „szkle 2.0” niż na niezmienionej formie. Co to oznacza? Po pierwsze, optymalizację masy słoika. Lżejsze szkło, bardziej dopracowane konstrukcje, mądre kształty, które pozwalają zachować wrażenie premium, ale ograniczają materiał. Po drugie, lepsze dopasowanie formatu do użycia: mniejsze pojemności dla segmentu testowego i prezentowego, większe dla rodzin, formy łatwe do chwytania, stabilne na półce, z szerokim wlewem, jeśli marka chce podkreślać wygodę nabierania. Po trzecie, etykiety i zamknięcia projektowane tak, aby nie komplikować recyklingu, a jednocześnie dawały przestrzeń na storytelling.
Warto też zauważyć, że szkło ma w sobie pewien spokój. W świecie pełnym nowych materiałów i dynamicznych trendów, klasyczny słoik uspokaja. To paradoksalnie bardzo silna przewaga marketingowa. Ostatecznie miód to produkt, który często kupuje się z myślą o zdrowiu, rodzinie, bezpieczeństwie. Słoik jest więc nadal mocnym nośnikiem zaufania, szczególnie w segmencie premium, regionalnym i rzemieślniczym. Klasyka ma przyszłość, ale będzie musiała udowodnić, że potrafi być lżejsza, bardziej odporna logistycznie i lepiej dopasowana do nowych kanałów sprzedaży.
Elastyczne opakowania i pouches – przyszły standard?
Jeśli szkło jest symbolem tradycji, to pouch jest symbolem współczesnej wygody. Elastyczne opakowania wchodzą do świata miodu nie dlatego, że ktoś chce „odczarować słoik”, ale dlatego, że zmieniły się realia dystrybucji i oczekiwania konsumentów. W wielu kategoriach żywności pouches już wcześniej udowodniły swoją funkcjonalność: są lekkie, zajmują mniej miejsca, łatwiej je transportować, a dobrze zaprojektowane umożliwiają precyzyjne dozowanie.
W miodzie najczęściej mówi się o trzech przewagach. Pierwsza to masa i logistyka. Elastyczne opakowanie waży znacząco mniej niż szkło, a to przekłada się na transport i ślad węglowy opakowania. W badaniach rynkowych i raportach branżowych wskazuje się, że przejście na pouches może obniżać ślad węglowy związany z opakowaniem i transportem w porównaniu do słoików o około 15–20 procent. Druga przewaga to wygoda użytkowania. Pouch może być wyposażony w zakrętkę, dzióbek, korek lub inne rozwiązanie, które pozwala wyciskać miód bez łyżki, bez kapania i bez brudzenia blatu. Dla wielu rodzin, dla gastronomii, dla osób aktywnych czy dla rodziców szykujących śniadanie w biegu, to jest realna różnica. Trzecia przewaga to bezpieczeństwo w e-commerce. Pouch nie tłucze się jak szkło, więc ryzyko strat w transporcie spada.
Są też argumenty, które rzadziej wybrzmiewają, a są bardzo istotne. Elastyczne opakowania pozwalają lepiej zarządzać przestrzenią magazynową. Można je układać, pakować, dopasowywać do różnych kartonów, a czasem też oferować w formie większych, ekonomicznych refillów do domu lub do HORECA. To otwiera drogę do modelu „mniej opakowań jednostkowych, więcej refilli”, co często jest korzystne środowiskowo i kosztowo.
Oczywiście, pouch nie jest rozwiązaniem bez wyzwań. Największym tematem jest recykling. Wiele elastycznych opakowań bywa trudnych do przetworzenia, jeśli są wielowarstwowe i wykonane z różnych materiałów. Dlatego w trendach opakowaniowych mocno akcentuje się nacisk na pełną recyklingowalność, czyli monomateriały, a także wykorzystanie materiałów z recyklingu, takich jak rPET. Kierunek jest jasny: jeśli pouch ma być przyszłością, musi być zaprojektowany w taki sposób, aby nie był „ślepą uliczką” dla systemu segregacji. W praktyce oznacza to uproszczenie struktury, ograniczenie liczby warstw, lepsze oznakowanie, a także edukację konsumenta.
Drugim wyzwaniem jest psychologia premium. Dla części odbiorców miód w torebce może brzmieć mniej „prawdziwie” niż miód w słoiku. To bariera, którą marka musi świadomie przepracować. I właśnie tu dochodzimy do kluczowego wniosku: pouch nie wygra samą logistyką, jeśli nie wygra też opowieścią. Jeśli opakowanie będzie wyglądało tanio, jeśli grafika będzie przypadkowa, jeśli komunikacja nie wyjaśni zalet, konsument uzna to za kompromis jakościowy. Natomiast dobrze zaprojektowany pouch, z przemyślaną estetyką i jasnym przekazem, może zadziałać odwrotnie: pokazać miód jako produkt nowoczesny, praktyczny i odpowiedzialny.
W perspektywie 2025–2035 prawdopodobny scenariusz to wzrost pouches jako formatu komplementarnego, szczególnie w kanałach, gdzie liczy się wygoda i transport. Można sobie wyobrazić, że w HORECA i w e-commerce to właśnie pouch będzie dominował, bo minimalizuje ryzyko i upraszcza serwis. W kanale detalicznym pouch może funkcjonować obok szkła: jako opcja codzienna, rodzinna, do naleśników, owsianki czy herbaty, podczas gdy szkło pozostanie częścią segmentu premium i prezentowego. Elastyczne opakowania mogą więc stać się standardem w użyciu, ale nie muszą stać się jedynym standardem wizerunkowym.
Innowacje typu comb-pack: miód od razu w opakowaniu z ula
Najbardziej fascynujący kierunek w opakowaniach miodu to ten, który przywraca uwagę do samego źródła: do plastra. Comb honey, czyli miód w plastrze, od lat jest traktowany jako produkt wyjątkowy. Jest bardziej bezpośredni, bardziej zmysłowy, dla wielu osób bardziej „prawdziwy”, bo widzimy strukturę wosku, komórki, naturalny układ. To produkt, który nie jest tylko słodkim dodatkiem, ale doświadczeniem. I właśnie dlatego koncepcje typu comb-pack budzą tak duże zainteresowanie: łączą autentyczność z funkcjonalnością, przenosząc część pracy i ryzyka z człowieka na system opakowania.
Istota pomysłu polega na tym, aby produkcja w ulu i opakowanie były ze sobą zintegrowane. Zamiast wycinać plaster, dopasowywać go ręcznie, pakować i zabezpieczać, pszczelarz lub producent korzysta z rozwiązania, w którym plaster jest „prowadzony” w określone ramki, a następnie trafia do opakowania, które jest z nim kompatybilne. W opisach nowoczesnych rozwiązań pojawiają się przykłady opakowań typu clamshell wykonanych z rPET, dopasowanych do ramek ula. Takie podejście może ograniczać ilość pracy ręcznej, przyspieszać proces, zmniejszać straty i poprawiać powtarzalność produktu. To szczególnie ważne w comb honey, gdzie każdy niewłaściwy ruch może uszkodzić plaster, a wtedy produkt traci walory wizualne i część wartości rynkowej.
Wspominany przykład SimplKomb 2.0 bywa przedstawiany jako rozwiązanie, które łączy ramkę w ulu z finalnym opakowaniem. Z punktu widzenia łańcucha wartości jest to bardzo ciekawy zwrot. Opakowanie przestaje być czymś, co pojawia się na końcu procesu. Staje się elementem procesu produkcyjnego. To trochę tak, jakby opakowanie było narzędziem, a nie tylko pojemnikiem. Dzięki temu można ograniczać liczbę etapów, a w efekcie zmniejszać ryzyko błędów, zanieczyszczeń czy uszkodzeń.
Taki model ma jeszcze jedną, mocną stronę: storytelling. Konsument widzi produkt, który wygląda jak fragment ula. Widzi strukturę plastra i ma wrażenie, że kupuje coś bardzo bliskiego naturze. Jednocześnie opakowanie, jeśli jest estetyczne i przejrzyste, pozwala bezpiecznie przechowywać i transportować plaster, co wcześniej było trudniejsze. Powstaje połączenie autentyczności z komfortem: naturalny produkt w nowoczesnej formie.
Oczywiście, także tu pojawiają się pytania o zrównoważony rozwój. Jeśli opakowanie jest z tworzywa, konsumenci mogą pytać: dlaczego nie szkło, dlaczego nie papier? Odpowiedź tkwi w funkcji. Comb honey wymaga ochrony struktury, szczelności, bariery przed zanieczyszczeniami i odporności na uszkodzenia mechaniczne. Clamshell może spełniać te wymagania przy relatywnie niskiej masie. Jeśli do tego materiał pochodzi z recyklingu i jest recyklingowalny, argument środowiskowy przestaje być zero-jedynkowy.
Zamiast pytania „plastik czy nie”, pojawia się pytanie „jaki plastik, czy w obiegu, czy nadaje się do odzysku, czy jest użyty tam, gdzie ma sens”.
Comb-pack może więc stać się kategorią premium, ale premium z nową logiką: nie ciężkie i monumentalne, tylko inteligentne, zintegrowane, oszczędzające pracę i straty. To ważne, bo przyszłość miodu nie będzie opierała się wyłącznie na wizerunku. Będzie opierała się także na efektywności, jakości i ograniczaniu marnotrawstwa. Jeśli rozwiązanie typu comb-pack pozwala zmniejszyć straty produktu i usprawnić proces, to jest to realna wartość, którą można uczciwie komunikować.
Design, storytelling i funkcjonalność – co widzi konsument na półce?
W świecie, w którym opakowania konkurują o uwagę, design przestaje być dekoracją. Staje się językiem. Konsument na półce widzi nie tylko kolor miodu, ale też to, co marka mówi o sobie: czy jest tradycyjna, czy nowoczesna, czy premium, czy codzienna, czy regionalna, czy globalna. I to dzieje się często w kilka sekund. Dlatego projektowanie opakowań miodu w latach 2025–2035 będzie należało do najważniejszych obszarów komunikacji.
Widoczny trend to minimalistyczna estetyka. Mniej krzykliwych elementów, więcej oddechu, większa czytelność. W praktyce oznacza to proste typografie, stonowane kolory, ograniczoną liczbę informacji na froncie, a jednocześnie mocny nacisk na kluczowe wyróżniki: pochodzenie, odmiana, region, sposób produkcji. Minimalizm w miodzie działa dobrze, bo kojarzy się z czystością i zaufaniem. Jeśli etykieta nie krzyczy, konsument ma wrażenie, że produkt nie musi się „bronić” marketingiem. Współgra to z oczekiwaniem autentyczności.
Drugim mocnym elementem jest okienko, czyli możliwość zobaczenia miodu. W szkle jest to naturalne, ale w opakowaniach innych niż szkło także można to osiągnąć. Okienko pełni rolę dowodu. Pokazuje barwę, czasem stopień krystalizacji, ogólną „prawdę” produktu. W przypadku pouchy, gdzie materiał bywa nieprzezroczysty, okienko może być tym detalem, który przywraca zaufanie i łączy nowoczesną formę z naturalnym wnętrzem.
Trzecim trendem są motywy plastra, gradienty i struktury, które nawiązują do pszczół i uli, ale w sposób bardziej nowoczesny niż ilustracje sprzed lat. Zamiast dosłownych obrazków, pojawiają się geometryczne wzory, delikatne faktury, tłoczenia, matowe i błyszczące kontrasty, a czasem bardzo subtelne nawiązania do heksagonów. To działa, bo komunikuje kategorię bez infantylizacji. Dla marek premium to szczególnie ważne: pszczoła może być symbolem, ale nie musi być kreskówką.
Funkcjonalność idzie dziś ramię w ramię z estetyką. Konsument patrzy na opakowanie i podświadomie ocenia: czy to będzie wygodne. W słoiku liczy się stabilność, gwint, szczelność, łatwość odkręcania. W pouchu liczy się rodzaj zamknięcia, czy da się dozować bez kapania, czy można zakręcić po użyciu, czy opakowanie nie będzie się brudzić. W comb-packu liczy się przejrzystość, ochrona plastra, łatwość otwierania i serwowania. W każdym formacie te detale budują satysfakcję. A satysfakcja buduje powtarzalność zakupu.
Storytelling w miodzie ma wyjątkową moc, bo miód jest produktem, który dobrze „nosi” opowieść. Można mówić o regionie, o roślinach, o sezonie, o pracy pszczół, o tradycji pasieki, o odpowiedzialności. Opakowanie jest miejscem, gdzie ta opowieść zaczyna się bez nachalności. Dobre marki robią to tak, aby konsument czuł, że dostał wartość, a nie reklamę. Krótka historia na etykiecie, konsekwentny język, spokojne obietnice, brak przesady. W 2025–2035 szczególnie ważne będzie unikanie „magicznych” deklaracji. Konsument chce pozytywnego przekazu, ale opartego na faktach. Opakowanie ma budować zaufanie, nie wątpliwości.
Zrównoważone opakowanie miodu – jak wybierać świadomie?
Zrównoważone opakowanie to temat, który będzie tylko zyskiwał na znaczeniu. Dla części marek jest to kwestia wartości, dla innych konieczność rynkowa, a dla jeszcze innych warunek współpracy z sieciami handlowymi i partnerami biznesowymi. Jak podejść do tego rozsądnie, bez uproszczeń?
Po pierwsze, trzeba pamiętać o lokalnych realiach recyklingu. To, co „teoretycznie recyklingowalne”, nie zawsze jest „praktycznie recyklingowane”. Dlatego świadomy wybór opakowania powinien brać pod uwagę, czy dany materiał ma realną ścieżkę zagospodarowania. Szkło ma tę przewagę, że jest powszechnie rozumiane. Z kolei w przypadku elastycznych opakowań kluczowe stają się monomateriały i klarowne oznakowanie, które ułatwia konsumentowi segregację.
Po drugie, masa i transport mają znaczenie. Jeśli elastyczne opakowanie pozwala ograniczyć emisje dzięki mniejszej wadze i bardziej efektywnemu transportowi, jest to argument, którego nie należy ignorować. Ślad środowiskowy opakowania to nie tylko „co po wyrzuceniu”, ale też „co przed wyrzuceniem”: produkcja materiału, przewóz, uszkodzenia w logistyce, straty produktu. Jeśli szkło częściej się tłucze w e-commerce, to środowiskowy koszt może rosnąć, bo tracimy nie tylko opakowanie, ale też produkt.
Po trzecie, ponowne użycie jest często najbardziej niedocenianą strategią. Słoik po miodzie ma wyjątkowy potencjał do ponownego wykorzystania. To realna przewaga, jeśli marka potrafi ją mądrze wzmocnić: przez trwałą etykietę, która łatwo schodzi, przez estetykę, która zachęca do zostawienia słoika, albo przez system zwrotów. Ponowne użycie jest też świetnym elementem storytellingu, bo wpisuje się w codzienność: miód kończy się, a słoik zostaje w domu i dalej pracuje.
Po czwarte, zrównoważony rozwój to także spójność z politykami ESG. Dla firm, które raportują działania środowiskowe, wybór opakowania przestaje być detalem. Staje się elementem strategii, który można mierzyć i komunikować. To oznacza większą odpowiedzialność za deklaracje. Jeśli marka mówi o recyklingu, powinna mieć do tego podstawy. Jeśli mówi o obniżeniu śladu węglowego, powinna rozumieć, z czego to wynika. Taki spokojny, rzetelny ton jest w miodzie szczególnie ważny, bo miód jest produktem zaufania.
W praktyce świadomy wybór często kończy się na podejściu hybrydowym. Dla linii premium szkło, bo buduje wizerunek, daje neutralność i pięknie wygląda. Dla linii rodzinnej lub gastronomicznej pouch, bo ułatwia użycie i transport. Dla wyjątkowych serii comb-pack, bo budują doświadczenie i wyróżniają markę.
Zrównoważony rozwój nie polega na tym, aby wszyscy robili to samo. Polega na tym, aby robić to, co ma sens w danym kontekście i komunikować to uczciwie.
Zakończenie: słoik, torebka, comb-pack – różne formy tego samego złota
Przyszłość opakowań dla miodu nie będzie polegała na zastąpieniu jednego formatu drugim, ale na dopasowaniu formy do potrzeb. Słoik nadal będzie symbolem jakości i tradycji, szczególnie w segmencie premium oraz tam, gdzie liczy się neutralność sensoryczna i estetyka. Jednocześnie elastyczne pouches będą coraz bardziej widoczne, bo odpowiadają na realia nowoczesnego życia: wygodę, logistykę, bezpieczeństwo w transporcie i możliwość ograniczania emisji poprzez mniejszą masę. Do tego dochodzi comb-pack, czyli kierunek, który łączy autentyczność z innowacją, przybliżając konsumentowi doświadczenie plastra i jednocześnie upraszczając proces pakowania.
Dla marek miodowych to wyjątkowy moment. Można zbudować portfolio opakowań, które nie jest chaotyczne, ale logiczne: różne kanały, różne sytuacje użycia, różne oczekiwania. Najważniejsze jest jedno: niezależnie od formy, opakowanie ma chronić miód, ułatwiać korzystanie i budować zaufanie. Jeśli do tego jest projektowane odpowiedzialnie, z myślą o recyklingu, masie i ponownym użyciu, staje się nie tylko estetycznym dodatkiem, ale elementem nowoczesnej, rzetelnej opowieści o miodzie. A to dobra wiadomość, bo miód zasługuje na opakowanie, które nie odciąga uwagi od jego wartości, tylko ją wzmacnia.
Warto też spojrzeć na opakowanie miodu jako na narzędzie budowania relacji z klientem po zakupie, bo właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy test jakości.
Konsument wraca do produktu wiele razy, otwiera go, zamyka, nabiera, dozowuje, odkłada na półkę. Jeśli opakowanie jest niewygodne, mało szczelne albo szybko się brudzi, nawet najlepszy miód może kojarzyć się z frustracją.
Natomiast dobrze zaprojektowana forma potrafi wzmacniać codzienny rytuał: szybkie śniadanie, doprawianie sosu, łyżeczka do herbaty, miód na skórkę chleba. To właśnie te drobne doświadczenia budują lojalność i sprawiają, że konsument nie tylko mówi o miodzie dobrze, ale po prostu kupuje go ponownie, bez długiego zastanawiania się przy półce.
W latach 2025–2035 ważna stanie się też rola opakowań w edukacji. Coraz więcej osób chce rozumieć, czym różnią się odmiany miodu, jak wygląda naturalna krystalizacja, dlaczego kolor bywa inny w zależności od sezonu. Opakowanie może to wyjaśniać spokojnie i prosto, bez przesady i bez obietnic nie do udowodnienia. Krótka informacja o pochodzeniu nektaru, o tym, że miód może zmieniać konsystencję, albo wskazówka przechowywania w temperaturze pokojowej potrafią zmniejszyć liczbę nieporozumień i reklamacji. To korzystne dla klienta i dla producenta, bo ogranicza marnowanie produktu wynikające z błędnych oczekiwań.
Na koniec warto podkreślić, że niezależnie od tego, czy miód trafia do szkła, do pouchu czy do comb-packu, najważniejsze jest zachowanie równowagi pomiędzy nowoczesnością a szacunkiem dla produktu. Miód jest prosty w najlepszym sensie tego słowa. Dlatego opakowanie przyszłości powinno być nowoczesne, ale nie agresywne, funkcjonalne, ale nie udające czegoś, czym nie jest, oraz zrównoważone, ale oparte na realnych rozwiązaniach, a nie na modnych hasłach. Jeśli te warunki są spełnione, każda forma może być dobrym domem dla tego samego złota.
Materiał dofinansowany ze środków UE w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027

Materiał opracowany przez Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich Instytucja Zarządzająca Planem Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Artykuł sponsorowany

